Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2015

'Liczy się nie to, kim się urodziłeś, ale to na kogo wyrosłeś' - J. K. Rowling

EDIT: Przepraszam, post miał dodać się sam, ale jak zwykle coś nie wypaliło ;/

Mogłabym się urodzić w snobistycznej rodzinie, gardzącej biednymi.
Mogłabym się urodzić jako biedaczka, której matka sprzedawała siebie, by zarobić na chleb.

Mogłabym się urodzić jako ktokolwiek inny niż jestem teraz, ale ważne jest nie to, w jakiej rodzinie przyszłam na świat, czy mam pieniądze czy nie. Ważne jest to kim się stałam, jaki jest mój system wartości. Jak postrzegam życie i jak traktuję drugiego człowieka. Ważne, że jestem taka, jaka jestem. I jestem z tego dumna. Nie każdy ma wspaniałą i wesołą przeszłość. Niektórzy palili, ale przestali. Inni ćpali, ale poszli na odwyk. Kolejni wyrzucili kogoś kogoś bliskiego na bruk, ale się zreflektowali. 


'Liczy się nie to, kim się urodziłeś, ale to na kogo wyrosłeś' - J. K. Rowling
Cały sens tego cytatu polega na tym, że to nasze wybory ukazują kim jesteśmy, że sami panujemy nad własnym życiem. Mamy miliony dróg do wyboru i liczy się to, że wybraliśmy …

Zadbaj o siebie!

Jak już po tytule można się domyślić, dzisiejsza notka dotyczyć będzie tego, czego zwykle brakuje w ferie: zdrowia, sportu, ruchu, powietrza. Większość z naszych kochanych fanów kochanego XXI wieku uważa czas ferii za wspaniałą okazję, by nadrobić zaległości na facebooku, instagramie i Bóg wie na czym jeszcze. Będą siedzieć 24h/dobę przed monitorem, psuć sobie wzrok, krzywić kręgosłup, obżerając się śmieciowym żarciem, bo 'przecież są ferie'. Nie mogę, co prawda, zmusić ich do wyjścia z domu, ale tym, którzy chcą dobrze spożytkować wolny czas mogę wskazać kilka moich pomysłów i rozwiązań. Na początku, polecam, by każdy z nas zrobił sobie jeden taki dzień, w którym 'rzucam wszystko, idę oglądać telewizję'. Tylko nie nałogowo, okay? Dla przykładu, dzisiaj mnie to dopadło, za żadne skarby nie mogłam się wygrzebać z domu, więc dobrowolnie pozwoliłam mojemu lenistwu zwyciężyć. Jednak nie siedziałam 24 godziny na kanapie. Jeśli nawet nie wychodzę, skaczę serię na skakance, ćw…

Dzień jak co dzień

Witam was wszystkich o "poranku" ! :) Jak mijają wam ferie? Ja staram się jak najmniej siedzieć w domu, ale ten dzień jest wyjątkiem. Dopadła mnie fala lenistwa, ale przynajmniej spożytkuję ten czas, czytając książki. Wczoraj będąc w bibliotece, wypożyczyłam pięć książek:

Herbata z jaśminem, Agnieszki Gil
Zawrót głowy, Sophie McKenzie
Mała historia muzyki, J. W. Reiss'a
Zasupłana historia, Agnieszki Tyszki
Z muzyką przez wieki i kraje (historia muzyki), Bogusława Śmiechowskiego

Jak już wcześniej wspominałam, postanowiłam się trochę doedukować muzycznie. ;)
A! Chciałam jeszcze wspomnieć, że...  ZAŁOŻYŁAM FANPAGE'A! W pasku bocznym dodałam już ikonkę i serdecznie zapraszam! Three Flying Birds - klik Będą się tam pojawiały przeróżne informacje o blogu, ale też cytaty, muzyka, inspiracje oraz zdjęcia :3. Prowadzę go z Gabrielą (poprosiłam ją o pomoc, bo z czasem u mnie różnie :/ i bardzo DZIĘKUJĘ ♥). No to by było chyba na tyle w tej notce, a teraz was żegnam…
"Say you'll remember me Standing in a nice dress, staring at the sun set."
Słucham tych trzech wersów i to ja czuję się tą dziewczyną, która prosi, by ją zapamiętać. Stojącą w pięknej sukni, wpatrującą się w zachód słońca. Widzę, jak morskie fale rozbijają się o brzeg, czuję zimny piasek pod stopami. Włosy rozwiewa mi wiatr, ale jest spokojnie. Jestem otoczona przez złotawo-pomarańczowy blask zachodzącego słońca, nie proszę o wiele. Nie proszę o prawdziwą miłość, bogactwo, wielki apartament. Proszę tylko o to, by mnie zapamiętać właśnie w tej sukience, wśród tego niesamowitego nieba. Właśnie tak. Czuję się, jakbym miała odejść z czyjegoś życia już na zawsze. I nie wrócić. Ale pragnę, by ta osoba zachowała to małe wspomnienie o mnie.

Chyba mnie jeszcze nie znacie...

Mimo, że założyłam tego bloga dwa lata temu, nie znacie zbytnio jego autorki - mnie. Postanowiłam obdarować was kilkoma faktami o mnie, ale bez zbędnych szczegółów. Chyba się ze mną zgodzicie, że w końcu Internet to Internet.

 (pusheen taki słooodki :3 źródło - klik)




Interesuję się fotografią, pisaniem, śpiewem, pływaniem, muzyką. Ogólnie, jestem wszechstronna ;).Uwielbiam koty.Jestem uzależniona na punkcie książek. Zarówno czytania jak i kupowania. :3Kocham zapach kokosów, mango, pierniczków ♥.Potrafię wywalić się na prostej drodze xd.Boję się ciemności.Marzę o wielkiej biblioteczce w moim domu.Jestem sentymentalna w stosunku do przeróżnych niepotrzebnych pamiątek.Nie wytrzymam dnia bez muzyki i radia.W przyszłości chcę zostać dziennikarką/reporterką. Jak to się o mnie wyrażono: posiadam charyzmę.Ale nigdy nie chciałam być jakimś 'wielkim przywódcą czy liderem'.Jestem osobą kreatywną, wrażliwą.Płaczę na filmach.Nigdy nie wychodziło mi rysowanie.(raczej) Nie jestem mściwa xd.Mo…

"Papierowe Miasta" - John Green

Nastoletni Quentin Jacobsen spędza czas na adorowaniu z oddali żądnej przygód, zachwycającej Margo Roth Spiegelman. Więc kiedy pewnej nocy niegrzeczna Margo uchyla okno i, zakamuflowana jak ninja, wkracza na powrót w jego życie, wzywając go do udziału w tajemniczej i misternie zaplanowanej przez siebie kampanii odwetowej, Quentin oczywiście podąża za dziewczyną. Gdy ich całonocna wyprawa dobiega końca i nastaje nowy dzień, Quentin przychodzi do szkoły i dowiaduje się, że zagadkowa Margo w tajemniczych okolicznościach zniknęła. Chłopak wkrótce odkrywa, że Margo zostawiła pewne wskazówki i że zostawiła je dla niego. Podążając jej urywanym śladem, w miarę zbliżania się do celu Q odkrywa zupełnie inną Margo, niż ta, którą kochał i znał dotychczas. (źródło - klik)




 Gdy przeczytałam Gwiazd Naszych Wina, Johna Greena, poczułam przemożoną potrzebę, by zagłębić się jeszcze bardziej w świat jego powieści. Myślę, że każdy czytelnik, który poznał już książki Greena, czuł coś podobnego. P…

"Mowa końcowa" - wiersz

♛ Chciałabym podziękować
widzom za uwagę,
scenarzyście za plan.
Mam wam tak dużo do powiedzenia.
Na prawdę długo nie mogłam wymyślić słowa,
które opisałoby życie tu.
Przepraszam za wszystkie błędy,
plamiące moją postać,
kiedy nikt nie wyciągnął ręki,
by wydostać mnie z ciemności
i musiałam trzymać się zimnych ścian,
ślizgając się na lodzie,
drapiąc głuchy tynk.
Szmaciane lalki na ścianach
z szerokimi uśmiechami,
bezwładnymi ciałami,
drwiły ze mnie,
czekając na spektakularny upadek.
Delikatne dźwięki pianina,
kołysana przez udrękę,
ukochana przez żal
lecz obracałam się raz po raz,
wyrzucając z siebie,
nuty bólu.
Kochany reżyserze, dziękuję,
pozwoliłeś mi wystąpić
w tej godnej pożałowania sztuce,
drogi reżyserze. Nie oczekiwałeś braw,
chciałeś
jedynie mojego występu,
pokazać co to znaczy,
ból
cierpienie
smutek.
Rola nie zawsze spaceruje
po wyznaczonym szlaku,
chyba zboczyłam z drogi,
przepraszam, poślizgnęłam się,
i wtedy poczułam, że
muszę wstać,
Ślizgałam się po zdradliwym lodzie,
wymachując rękoma,
st…

Mój pomysł na kakao ☕

Składniki: cynamon w proszku, chili w proszku, anyż gwiaździsty, kakao "Cacao DecoMorreno" extra ciemne, mleko, woda, miód, lody.
Sposób przygotowania: Podążając za wskazówką na opakowaniu kakao, wsypać łyżeczkę kakao do filiżanki (większy kubek – 2,5 łyżeczki), zalać niewielką ilością wody. Następnie zagotować mleko i ciągle je mieszając, dolać do roztworu. Następnie dodać łyżkę miodu, lub więcej (wedle uznania). Wymieszać. Dosypać cynamon i chili (wedle uznania). Dodać jedną "gwiazdkę" anyżu. Wszystko wymieszać, a na końcu, jeśli będzie taka potrzeba, dolać chłodnego mleka. Dla miłośników słodyczy, polecam gałkę lodów do kakao. :) W ostatniej chwili, a właściwie już po, wpadł mi do głowy pomysł, by chili zamienić na imbir. Trochę zapóźno, więc go nie dodawałam, ale radzę spróbować. :3
Rozgrzewające kakao jest przygotowywane wedle naszego uznania i gustów smakowych. Można przyrządzić je, tak, by było ostrzejsze, bardziej wyraziste. Jednak dla miłośników łagodnych napojów…

Głowa do góry, noga za nogą i do przodu!

Nareszcie miałam szansę zaznać prowizorycznej zimy. Chyba większość osób się ze mną zgodzi, że ten grudzień był godny pożałowania. Milimetr śniegu na ziemi, albo w ogóle - jak to u mnie było. Teraz Matka Natura postanowiła nadrobić swoje zaległości.  Na prawdę, byłam bliska złamania nogi podczas powrotu do domu (xd), ale było to co najmniej śmieszne. Nagle jedna noga jedzie na lewo, potem druga na prawo. A potem obie do przodu albo do tyłu. W tamtym momencie przydałyby mi się kijki, żeby wbić się w chodnik i dojść do celu bez narażenia życia. Podsumowując - ślizgałam się jak na lodowisku, 30 razy byłam bliska wywalenia się i zjechania na plecach z górki.


Zaczęłam trochę dziwnie, wiem xd. Musiałam, po prostu MUSIAŁAM podzielić się z wami, moimi odczuciami co do tej spóźnionej zimy. Tymczasem, chciałabym poruszyć temat akceptowania siebie.

Trudno znaleźć człowieka, który ZAWSZE kochał siebie samego, który OD POCZĄTKU wiedział, że jest wyjątkowy. I raczej niewielu jest pewnych siebie. Mó…

Mamy ferie... FERIE!

Cześć!
Pierwszą rzeczą jest to, że założyłam ankietę (pasek boczny). Chciałabym dowiedzieć się, o czym chcielibyście jeszcze poczytać na tym blogu, czego tu brakuje. Będzie to dla mnie jakąś wskazówką, bo ostatnio brak mi motywacji do pisania.  :)
~☺~
W moim województwie właśnie zaczęły się ferie ^^. Ogólnie zamierzam spędzić je aktywnie i zadbać o siebie. :) Możecie się spodziewać, że następna notka będzie właśnie w tym klimacie. Może sklecę kilka "porad" jak poradzić sobie z samym sobą. Przepraszam Was, ale dzisiaj prawdopodobnie już nic nie napiszę. Tak czy owak, życzę udanych ferii i dobrze wykorzystanego czasu! :3



Co dobrego jest w mocnych brzmieniach?

(Zdjęcia z We heart it)

Tą notkę chciałabym poświęcić nie tylko temu: Co jest dobre w mocnych brzmieniach, ale ogólnie muzyce.
Po pierwsze: to zależy od gustu, czy komuś podoba się taka muzyka, czy nie. Jednych uspokaja i podnosi na duchu muzyka klasyczna, inni odstresowują się przy przy regge, czy ACDC. 











'Mocnymi brzmieniami' zaraziła mnie Gabrysia. Od początku roku szkolnego wpajała mi do głowy Paramore, Marmozets, MCR (My Chemical Romance)
I ze zdziwieniem odkryłam, że dzięki tej muzyce czuję się lepiej. Wyrzucam z siebie wszystkie uczucia i od razu jest lżej na duszy. Ironią jest to, że większość ludzi myśli, iż spokojne osoby słuchają muzyki klasycznej, tzw. kujony wolą jakiś niemrawy pop, a ludzie o twardym charakterze wybierają ACDC
Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że od zawsze byłam "niestała muzycznie". Raz podobał mi się jeden rodzaj, raz drugi. Aż wreszcie odnalazłam muzykę, która do mnie przemawia, z którą się utożsamiam. Nigdy nie powiedziałabym, że …

"Czas nie będzie na nas czekał..."

Na wstępie, przyznam się, że do napisania tej notki zainspirował mnie post na tym blogu. :)

Przez cały tydzień odmierzasz czas do weekendu. Przez cały rok odmierzasz czas do wakacji. Przez całe życie czekasz na szczęście.




Ludzie mają wrodzoną tendencję do tego, by cały czas czekać. W codziennym życiu (poczekam aż deszcz przestanie padać), w życiu miłosnym (poczekam aż zrobi pierwszy krok), innymi słowy, czekanie jest nieodłącznym towarzyszem naszego życia.
Dlaczego czekamy?  Czekanie na co dzień.
 - Czekamy, bo boimy się sami coś zacząć. W głębi duszy rodzi się lęk, przed tym co nowe i nieznane. Po co moczyć ubrania na deszczu, skoro możliwe, że niedługo minie?
 - Czekamy, bo potrzebujemy jakiegoś "punktu zaczepienia". Czy chodzi o dzień urodzin, Bożego Narodzenia czy ogłoszenia wyników w jakimś konkursie. Wiąże się z tym również to, że na czymś nam zależy. Ciągle o tym czymś myślimy, nie możemy wyrzucić tego z naszej głowy. I nie możemy się doczekać, kiedy to nastąpi.



Przez całe ż…

Opowiadanie Rosie - "Miłość"

 Jedno słowo: życzę miłego ryczenia przy zakończeniu :'( ___________________________________________________________________________________
Miłość. Miłość… Miłość? Każdy twierdzi, iż zna to zagadkowe uczucie. Wie jakie są tego objawy. Jest świadom jego istnienia. Kłamstwo rozszerzyło się na wysoką skalę… To nieznane uczucie. Nikt nie wie dokładnie czy właśnie go dopadło, czy właśnie się…zakochał. Każda miłość jest inna. Uniwersalna. Ponadczasowa. Nieprzeciętna. Czy jest ona prawdziwa? Czy o niej wiemy? Miłość to jedna, wielka niewiadoma… Otworzyłam oczy. Siedziałam po turecku na zimnej podłodze mojego pokoju. Musiałam zasnąć. Która godzina? Spojrzałam na zegarek stojący na biurku. Siódma. Dom jest pusty. Mama wróci dopiero o piętnastej, a Piotrek jest jeszcze w Warszawie. Wstałam z wielkim trudem. Spojrzałam w lustro przy drzwiach. Patrzyłam w zupełnie nie znane mi oczy. Szare, zielone, a może jednak żółte? Przekrwione od całonocnego płaczu, zmęczone, puste…Ich właścicielka była…

"Persist", rozdział 2: "Światło w tunelu"

Trzy tygodnie spędziłam w szpitalu, zanim wezwali moją babcię i rodzeństwo... Zirytowałam się, gdy któryś z lekarzy powiedział, że nie wpuszczali rodziny z odwiedzinami. Nawet kiedy byłam nieprzytomna. Przez cały ten czas pobytu w szpitalu, miałam jakieś "sesje uzdrawiające", przynajmniej tak to określiła kobieta, która je prowadziła. W jej wyglądzie, czy sposobie bycia, nie było nic uspokajającego. To kobieta o ostrych rysach, wydatnej szczęce. Skórę ma ziemistą, przywodzącą na myśl trupa, albo zombie. Gdy mówiłam coś nie tak, zgrzytała zębami, więc zaczęłam się zastanawiać, czy są prawdziwe, czy też ma protezę.
- To czy odzyskasz pamięć zależy tylko i wyłącznie od wyników badań oraz od tego, czy będziesz się przykładać na tych spotkaniach. Rozumiesz mnie? - powiedziała na którejś z kolei sesji. Nie rozumiałam. Gdy babcia z moim rodzeństwem weszli do sali, siedziałam akurat na łóżku i dyndałam nogami. W przód – w tył. Próbowałam poprawić krążenie, bo wciąż było mi strasz…